Rzecz o medytacji, czyli jak nie robić nic, aby lepiej robić wszystko inne

medytacja eventy

Zadziwiający jest fakt, jak wiele mitów istnieje na temat medytacji… Począwszy od ezoteryki, pobudzania czakr, pozycję lotosu, skończywszy na konieczności zwrócenia twarzy na wschód. Elementy te faktycznie mogą mieć znaczenie, jednak dla osób, które poświęciły życie na poszukiwanie oświecenia i duchowego spokoju. Dla kogoś, kto dopiero zaczyna medytować, takie elementy są po prostu zbędne i tworzą mocno zakrzywiony obraz tego, czym tak naprawdę jest medytacja.

Na wstępie pozwolę sobie uprzedzić, że nie jestem ekspertem, ani nauczycielem medytacji. Jednak mam spore doświadczenie w tej dziedzinie i gotowe odpowiedzi na wiele pytań, które i mnie kiedyś nurtowały.

Czym jest więc medytacja?

Medytacja to czas, który przeznaczasz na robienie dosłownie NICZEGO. Nie jesteś myślami ani w przeszłości, ani w przyszłości. Jesteś całym swoim skupieniem w teraźniejszości, w bieżącej chwili.

Medytacja jest częścią jogi, a także niektórych religii, jednak same ćwiczenia i pozycje bez ćwiczenia umysłu mają na nas niewielki wpływ.

Pewnego razu usłyszałem: „ja nie medytuję regularnie, ale czasem lubię się przejść po świeżym powietrzu, odpocząć i przemyśleć sobie bieżące sprawy”. Otóż medytacja jest czymś zupełnie przeciwnym. Nie wybiegasz myślami nigdzie, skupiasz całą swoją obecność w bieżącej chwili. Innymi słowy, jest to ćwiczenie się w nieuleganiu rozproszeniom.

OK, jak zacząć medytować?

Wybór pozycji, w której medytujemy, wbrew powszechnej opinii jest dowolny. Możemy siedzieć na krześle, po turecku, nawet leżeć. Podstawowe kryterium brzmi „czy będę czuł się w tej pozycji komfortowo przez 20 minut?”. Osobiście najczęściej medytuję siedząc na poduszce opierając plecy o ścianę. Nigdy nie medytuję na leżąco. Staję się wtedy senny, ale wiem, że sporo osób preferuje ten sposób.

Zazwyczaj daję sobie około minuty na wygodne usytuowanie się i „wczucie się” w siebie. Na początku będą Wam przeszkadzały kosmyki włosów, będziecie chcieli się gdzieś podrapać, przełknąć ślinę etc. Spokojnie, minuta wystarczy, żeby to zrobić i opanować tego typu myśli. Nie walcz z tym, zaakceptuj.

Siadam, zamykam oczy i nie myślę, bułka z masłem…

„Trochę uwiera mnie kostka. Miałem nie myśleć. O nie, zapomniałem powiesić pranie. Znowu myślę, cholera, ciekawe, czy każdy tak ma. Dobra spokój. Teraz myślę o tym, żeby nie myśleć.  No nie, jestem w tym najgorszy…”

Jeśli jakaś myśl przychodzi Ci do głowy, zamiast złościć się na siebie, pozwól jej przejść swobodnie. Nie podążaj za tą myślą, nie próbuj jej blokować, tylko obserwuj ją jakby była przechodniem na ulicy. Nadeszła, ale nie „przywitałeś” jej, więc odeszła. Zamiast po prostu przestać myśleć, postaraj się przenieść swoją świadomość na własny oddech. Jeśli będzie równy i głęboki, bardzo szybko pozwoli Ci to uspokoić swoje myśli.

Pierwsza sesja medytacyjna będzie najdłuższym okresem 20 minut w Twoim życiu. Prawdopodobnie będziesz miał/miała jedynie krótkie chwilę, w których poczujesz się w pełni obecny/obecna. Jednak pamiętaj, żeby nie oceniać swoich sesji krytycznie, nawet jeśli nawet na chwilę nie udało Ci się opanować myśli. Wszystko przyjdzie z czasem.

Podobny efekt do medytacji możemy uzyskać na przykład podczas uprawiania sportów, które wymagają zaangażowania, na przykład narty, piłka nożna, taniec.

Co da mi ta cała medytacja?

Kiedy masz już pewien staż w medytacji zdajesz sobie sprawę, że nieważne w jakiej sytuacji życiowej się znajdujesz, prawdziwe szczęście wypływa z Ciebie samego.

Dla kogoś, kto nigdy nie próbował medytacji może to brzmieć jak kiepski slogan z gabinetu terapeuty, jednak kiedy podczas medytacji osiągasz stan obecności, jest to bardzo przyjemne uczycie szczęścia i spokoju. Czujesz się „wewnętrznie spełniony”. Jeśli często medytujesz nawet proste czynności mogą sprawić Ci radość, zaczynasz bardziej doceniać każdą chwilę.

Dodatkowo, ponieważ Twój umysł nie biega od jednej myśli do drugiej, jesteś o wiele bardziej skupiony na wszystkim co robisz. Twoja kreatywność wzrasta, ponieważ nie tracisz niepotrzebnej energii na analizowanie przyszłości czy przeszłości.

Zamiast być reaktywnym w stosunku do otoczenia jak liść na wietrze pod wpływem myśli i innych osób, rozwijasz wokół siebie coś na kształt grawitacji, której jesteś centrum.

Spokojnie, to tylko codzienność

H. Benson, doktor medycyny, w swojej książce Relaxation response opisuje koncept nazwany fight or flight (walcz albo uciekaj). W przeszłości, kiedy pojawiało się niebezpieczeństwo na przykład w postaci niebezpiecznej zwierzyny, nasze ciało dostawało zastrzyk adrenaliny i przechodziło w stan podwyższonej gotowości. W dzisiejszych czasach, przeżywamy takie „mini szoki” bardzo często, nawet kiedy sytuacja nie wymaga od nas tak szybkiej reakcji.

Częste przebywanie w tym „stanie alarmowym” jest bardzo szkodliwe dla naszego systemu odpornościowego i naszego zdrowia psychicznego. Medytacja sprawia, że o wiele spokojniej przyjmujemy wszystkie stresujące sytuacje, dlatego możemy też lepiej na nie reagować.

Myślę, że dobrym porównaniem osoby medytującej i nie, jest relacja pracownika i szefa. Pracownik może reagować silnie na błahe problemy (plotki, portale społecznościowe, co ludzie o mnie myślą…), podczas gdy szef potrafi zachować spokój i zobaczyć szerszy obraz sprawy.

Medytacja pomaga też przemyśleć jeszcze raz co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu, co Cię nakręca, motywuje. Dzięki niej zaczynasz też z ufnością zdawać sobie sprawę, że cokolowiek stanie się w Twoim życiu, powrócisz do wewnętrznego spokoju i harmonii.

 

Na koniec chciałbym powiedzieć, że jeśli przekonałeś się do medytacji, to nie ważne co się stanie, musisz zdecydować się na robienie tego codziennie. Niech to będzie Twój nawyk. Pamiętaj, nie ma czegoś takiego jak idealny moment, zacznij zaraz!

Powodzenia!!!

Dziś jest dobry dzień, żeby zrobić coś innego niż na co dzień

UWAGA! Elementy przedstawione w tym wpisie zostały przetestowane przeze mnie dziesiątki, jeśli nie setki razy, i są oparte na własnych doświadczeniach. Nigdy nie zdecydowałbym się pisać o czymś, czego nie jestem pewien jak przerw reklamowych w Polsacie.

Wahasz się? Pamiętaj: odważne decyzje prowadzą do wyjątkowych historii

Masz wolny wieczór i zastanawiasz się, co z nim zrobić. Możesz postawić na scenariusz niczym tysięczny odcinek „M jak Miłość”, w którym jedyny emocjonujący moment w ciągu całego sezonu to śmierć Hanki Mostowiak i to przez zderzenie samochodu z papierowymi kartonami. Ale możesz też zaryzykować i wybrać coś innego, z dreszczykiem emocji.

Czasem, kiedy zastanawiam się właśnie nad takim wyborem, zadaję sobie pytanie: „którą historię wolałbym opowiedzieć kiedyś moim wnukom”? Jeśli zaczniemy tak patrzeć na świat, to przestaniemy przywiązywać się tak mocno do podziału na zwycięstwo albo porażkę. Jasne, nie zawsze się uda, ale niekiedy warto po prostu spróbować –  dajmy sobie szansę na ciekawą historię, znajomość, zdarzenie.

Zasada NMCTJIM  – Nie ma czegoś takiego jak idealny moment

Obojętnie, czy chcemy rozpocząć dietę, otworzyć firmę, przestać palić, czy zmienić pracę, zdarza się, że mamy tendencję do odkładania tych rzeczy, ponieważ czekamy na lepsze okoliczności. Niestety to nic innego jak okłamywanie samego siebie i wymówki. Warto zacząć od zaraz. Dlaczego?

  • Starzejemy się z dnia na dzień
  • Zazwyczaj przybywa nam obowiązków niż odwrotnie
  • Życie ma to do siebie, że lubi płatać figle i krzyżować nam dotychczasowe plany
  • Jeśli zaczniesz teraz, to właśnie jesteś w „idealnym momencie” – od tej pory to Ty panujesz nad czasem, który upływa (plus jesteś „do przodu” o czas, który już minął, odkąd zacząłeś)

Najbardziej żałujemy rzeczy, których nie zrobiliśmy, choć chcieliśmy

Mimo, że może brzmi banalnie, to jednak stwierdzenie to trafia w sedno niczym dobry snajper.

Pamiętasz tę dziewczynę z liceum, która Ci się podobała, ale wstydziłeś się do niej podejść? Albo ten taniec, którego zawsze chciałaś się nauczyć, bo ciarki przechodziły Ci po plechach, kiedy patrzyłaś, jak inni go tańczą, ale… jakoś tak wyszło?

Zazwyczaj z nowych sytuacji, które z definicji bywają mało komfortowe, przynajmniej przy pierwszym kontakcie, wynikają najbardziej wartościowe zdarzenia. Ostatecznie zastanów się, co może stać się najgorszego, nawet jeśli sprawy nie pójdą do końca po Twojej myśli?

Za każdym rogiem czyha kilka nowych kierunków (S. J. Lec)

Jako ludzie mamy tendencję do utrzymywania stanu, jaki aktualnie przeżywamy. Na przykład nie mamy ochoty słuchać smutnej muzyki, kiedy jesteśmy weseli, i odwrotnie.

Ponieważ za naszym samopoczuciem stoją emocję, a za emocjami nasze akcje, aby przełamać znużenie czy gorszy nastrój, możemy spróbować podjąć akcję, nawet wbrew własnemu samopoczuciu czy chęciom.

Badania na Uniwersytecie Wake Forest w 2011 roku pokazały, że grupa 50 introwertycznych studentów po 15 minutach rozmowy z innymi osobami, nawet jeżeli nie mieli na to ochoty, osiągnęła znacząco wyższy subiektywny stan szczęścia, niż grupa ekstrawertyków, którzy nie mieli szansy na interakcje z innymi.

 

Na koniec chciałbym przytoczyć cytat, który pochodzi z wykładu Jacka Walkiewicza, polskiego mówcy między innymi na konferencji TEDx i autora wielu książek: „wszystkie wartości bez odwagi są niczym”. Jeżeli chcemy coś osiągnąć, musimy czasem wyjść przed szereg i zaryzykować.

Powodzenia w przełamywaniu schematów!

Zgadzasz się? A może nie zgadzasz? Zachęcamy do dyskusji!

Filmy na imprezy integracyjne i nie tylko – nasze TOP 5

filmy na imprezy integracyjne
Planujesz zorganizować seans filmowy dla przyjaciół lub współpracowników i zastanawiasz się, jaki film na taką okazję wybrać. Podpowiadamy ! TOP 5 od NoBo Eventy.

Wybrałem filmy przede wszystkim niebanalne, inteligentne i wciągające, a do tego spełniające następujące kryteria:

  1. filmy są mało znane – z dużym prawdopodobieństwem nikt ich wcześniej nie widział
  2. filmy są uniwersalne – trafią do szerokiego grona osób
  3. filmy poruszają tematy, które są ważne – i w życiu, i w pracy: dążenie do celu, tolerancja, odmienność, wytrwałość, skromność, pokonywanie trudności. Dyskusja po filmie murowana!

Choć lista jest subiektywna, to biorę za nią odpowiedzialność – jeśli pokażecie któryś z filmów szerszemu gronu osób i się nie spodoba – stawiam piwo. Poważnie! Wystarczy skomentować ten wpis lub skontaktować się ze mną w jakikolwiek inny sposób.

nr 5: Dróżnik (org. The Station Agent)

Karzeł przybywa do małego miasteczka aby przejąć opustoszałą stacyjkę kolejową. Choć stroni od ludzi, to ludzie nie chcą stronić od niego.
Film o zmianach, rozpoczynaniu wszystkiego od nowa, samotności wśród innych, wracaniu do życia.

nr 4: 4 piętro (org. Planta 4ª)

Akcja filmu dzieje się na oddziale onkologicznym dla dzieci, jego bohaterami są kilkunastoletni pacjenci w trakcie chemioterapii, często po amputacji kończyn. Choroba jednak nie zabija w nich nastoletniej, niepohamowanej niczym chęci życia.
Wbrew pozorom to najbardziej pozytywny film zestawienia – pokazuje, jak można nie poddawać się nawet w obliczu beznadziei. Jest śmiech, jest wzruszenie, jest i dobra zabawa.

nr 3: Przyjeżdża orkiesta (org. Bikur Ha-Tizmoret)

Egipska orkiestra przyjeżdża do Izraela aby zagrać podczas otwarcia centrum kulturalnego. Kiedy nikt nie odbiera ich z lotniska postanawiają sami dotrzeć do celu, ale lądują w wyludnionym miasteczku na środku pustyni.
Pełna humoru opowieść o radości życia, przełamywaniu barier, a przede wszystkim o zwycięstwie przyjaźni nad uprzedzeniami. I radzeniu sobie w nieoczekiwanych sytuacjach.

nr 2: Spotkania na krańcach świata (org. Encounters at the End of the World)

Najlepszy moim zdaniem film mojego ulubionego reżysera, Wernera Herzoga. Tak jak i inne jego filmy, mówi przede wszystkim o ludziach, ale przez pryzmat ich historii i otoczenia, w jakim się znaleźli.
Antarktyda jako świat społecznych wyrzutków, pomylonych podróżników, szalonych naukowców, ekscentrycznych badaczy i wszelkiej maści odmieńców. Zupełnie jak w niejednym miejscu pracy 🙂 A do tego rewelacyjne zdjęcia.

nr 1: Rytm to jest to (org. Rhythm Is It!)

Absolutny i bezkonkurencyjny numer 1 zestawienia. Film można puścić w ciemno przy jakiejkolwiek okazji i zapewne wszystkich poruszy. Dwustu pięćdziesięciu uczniów z dwudziestu pięciu krajów tańczy do „Święta wiosny” Strawińskiego. Akompaniuje orkiestra Filharmonii Berlińskiej pod batutą charyzmatycznego Sir Simona Rattle’a.
Poprzez próby baletowe uczą się pracowitości, wytrwałości, miłości, szacunku, radości życia i odkrywają w sobie pasję i wrażliwość.

Z chęcią poznam Wasze opinie po obejrzeniu któregoś z filmów!